Zacząć od zera

Jako kobieta z miasta, która przeprowadziła się do męża na wieś było mi bardzo ciężko na początku. Nie potrafiłam się w tym wszystkim odnaleźć. Na początku brakowało mi tego tłumu, tego, że wszędzie jest, blisko, kiedy chce mogę wyjść na tak zwane miasto i wrócić, kiedy mi się podoba. Na wsi tak nie było. Wszędzie trzeba było dojeżdżać autobusem, albo w najlepszym wypadku rowerem. Z czasem stwierdziłam, że dlaczego mamy nie zarabiać na tym świeżym powietrzu, na tak ogromnych przestrzeniach. Wieś mieściła się na wschodzie Polski, czyli bardzo daleko od mojego rodzinnego domu. Ludzie zachowywali się inaczej i tak jakby mówili inaczej. Po czasie przyzwyczaiłam się do tego. Gdy zaproponowałam, by założyć agroturystykę nikt nic nie powiedział. Byłam zdana na siebie i męża. Zaczęliśmy od ogromnego domu, który był bardzo zapuszczony. Mąż dostał dom w spadku po babce. Sprzątanie, remont i odnowienie podwórka kosztowało nas nie lada siły, czasu no i oczywiście pieniędzy. Jak już to było gotowe, to mimo wszystko czegoś nam brakowało. Kupiliśmy psa, kota i kozę. Ofertę zgłosiliśmy w Internecie. Po niecałym miesiącu mieliśmy pierwszych gości. Po jakimś czasie dokupiliśmy dwie owieczki i krowę, żeby mieć świeże mleko. Teraz nasza agroturystyka prosperuje bardzo dobrze a pieniądze włożone w remonty i zakup zwierząt już dawno się zwróciły. Czasami warto mieć dobry pomysł i zaryzykować, aby go zrealizować.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.